Witam! Mam na imię Jola. Mieszkam w Wejherowie (Kaszuby). Kocham ludzi i tradycję może dlatego, że wakacje spędzałam przeważnie we wsi Loryniec (Wdzydze Kiszewskie). Przez wszystkie lata dojrzewania towarzyszyła mi domowa atmosfera, drewniane wnętrza, rodzinne spotkania i smakołyki. Wspominam to jako dobre czasy - dlatego też przedsięwzięcie które zaplanowałam ma oddawać tamte "klimaty". Chcę się nimi podzielić z innymi - czyli z Wami.
Zapraszam wszystkich czytelników wraz z rodziną i znajomymi do śledzenia bloga, a w dniu otwarcia "Dobrych Czasów" na filiżankę dobrej kawy oraz skosztowanie domowego ciasta :).

poniedziałek, 29 lipca 2013

Z wyjątkowym uczuciem w tle...

Dobre Czasy zapraszają w sobotę 10-08-2013 r. na pieczonego ziemniaka jako dodatek do regionalnych piw. Pełen asortyment piw na poniższej fotce. Dla łasuchów przygotujemy deser na życzenie. Pamiętaj zamawiając pieczonego ziemniaka otrzymasz rabat na wybrane piwo.
 

Zdjęcie 




Wartość odżywczą ziemniaki zawdzięczają białkom i węglowodanom. Co ciekawe, spośród wszystkich białek roślinnych, to właśnie biało znajdujące się w bulwach ziemniaków jest jednym z najwartościowszych - ma jedne z najwyższych wskaźników wartości biologicznych. Ziemniaki to również bogate źródło witamin: B1, B2, B6, PP oraz witaminy C – 300 g ziemniaków pokrywa 40% dziennego zapotrzebowania organizmu na witaminę C!




Jedno piwo od czasu do czasu jest dobre dla zdrowia. Anglicy mają powiedzenie „An apple a day keeps the doctor away” (jedno jabłko na dzień trzyma lekarza z daleka). Wydaje się, że ta maksyma może również dotyczyć piwa. Spożycie piwa z umiarkowaniem może zredukować ryzyko pojawienia się cukrzycy i nadciśnienia, a nawet pomóc stracić na wadze, według ostatniego badania zrealizowanego przez lekarzy hiszpańskich. Badacze więc zalecają spożywanie piwa (aż do 0,5 litra dziennie), połączone z ćwiczeniami fizycznymi oraz z dietą śródziemnomorską bogatą w ryby, owoce, warzywa oraz olej z oliwek.



Zdjęcie 


 Poza dużą zawartością antocyjanów, czereśnie obfitują w wapń, magnez, fosfor, żelazo i cynk. Ich szczególnie cennym składnikiem jest potas, który niweluje negatywne skutki stosowania soli w naszej diecie. Spora zawartość jodu wzmaga natomiast produkcję hormonów tarczycy, regulujących m.in. przemianę materii. Owoce te regulują również pracę przewodu pokarmowego i poprawiają nastrój. Dzięki witaminie C – wzmacniają odporność, a za sprawą witamin z grupy B – korzystnie wpływają na układ nerwowy i wygląd skóry.
Wszystkim Wam, a także sobie życzę, wytrwać w zdrowiu, miłości tak długich lat, jak niżej opisana para.

PROSZĘ PRZECZYTAJCIE TO - JA SIĘ WZRUSZYŁAM, CHOCIAŻ MÓWIĄ O MNIE TWARDA KOBIETKA.


Helen i Les Brown urodzili się 31 grudnia 1918 roku. Poznali się w szkole średniej, ale o swoją miłość musieli walczyć. Udało się, a później byli już nierozłączni. Aż do samego końca.



Aby móc być razem, para musiała przeciwstawić się rodzinom. Wszystko dlatego, że Les pochodził z bogatego domu, a Helen z robotniczej rodziny - w latach 30. taki związek mógł być jeszcze uznany za mezalians i został potępiony przez rodziców zakochanych.
W 1937 roku, tuż po osiągnięciu pełnoletniości, Helen i Les uciekli razem z domów i we wrześniu wzięli ślub. Przez większość czasu mieszkali w kalifornijskim Long Beach, gdzie Les był fotografem, a jego żona agentką nieruchomości.

Staruszkowie przeżyli razem 75 lat, odeszli z tego świata również razem. Jak poinformował ich syn Les Junior, Helen zmarła 16 lipca na raka żołądka, dzień później walkę z chorobą Parkinsona przegrał Les.







Syn pary opowiedział o rodzicach dziennikarzom  lokalnemu portalowi Press Telegram, przyznał, że byli idealnie dopasowani i spędzali razem każdy możliwy dzień.
Na starość mama często powtarzała, że nie chce widzieć śmierci taty - stwierdził Les Jr. - ojciec zaś nie chciał żyć bez niej.
Pozdrawiam serdecznie i bardzo dziękuję Wszystkim za odwiedzanie mojego bloga.Za każde słowo serdecznie dziękuję. 





45 komentarzy:

  1. Piękna opowieść... :-) A ziemniaki uwielbiam :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję Ci za odwiedzinki i pozdrawiam bardzo serdecznie.Jola

    OdpowiedzUsuń
  3. Co to znaczy "jedno piwo jest dobre dla zdrowia od czasu do czasu"? bo wiesz ja lubię piwo i zastanawiam się jak często mogę je pić:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatnie badania dowodzą,że 0,5 l piwa dziennie to samo zdrowie.Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za odwiedzinki.Jola

      Usuń
  4. Napisałaś o smakołykach , które lubię więc jestem za , piwo zimne, a ziemniaki pieczone, gotowane co tam w każdej postaci, widzę ,że warto przeczytać o miłości po grób pozdrawiam Dusia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci Droga Dusiu za sympatyczne odwiedziny,Jola

      Usuń
  5. CUDOWNA OPOWIEŚĆ,KAŻDEMU ŻYCZĘ DŁUGICH LAT W SZCZĘŚCIU I MIŁOŚĆ/dodam tylko.że ziemniaki lubię zwłaszcza pieczone.Kuleczka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Droga Kuleczko-dzięki za milutki komentarz.Wszystkiego naj...Pozdrawiam Jola

      Usuń
  6. Piękna opowieść,kiedy widzę takie pary zawsze się wzruszam,moi rodzice nie doczekali starości:U Ciebie znów zachęcająco i bardzo apetycznie:))))Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  7. Piękna wzruszająca historia. Pieczone ziemniaki - pychota:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Niestety piwa nie mogę pić nawet w zdrowotnych dawkach bo po nim tyję ,a nie chudnę.Pieczone ziemniaki lubię,ale deser czereśniowy wygląda kusząco :)))
    Wielkiej miłości nikt nie pokona,nawet czas,czy choroba,ona trwa nadal choć może już w innym wymiarze.Piękna opowieść ..
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  9. Wzruszająca opowieść:)
    A na piwko i ziemniaka chętnie bym wpadła, ale mam trochę daleko:) Jak będę w pobliżu, to zawitam!

    OdpowiedzUsuń
  10. Słyszałam o tym małżeństwie, piękna historia, warto propagować takie rzeczy!
    Smaczenego ziemniaczka :))))

    OdpowiedzUsuń
  11. Opowieść wzruszająca i piękna :) A ziemniaczki prezentują się świetnie :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Piękna historia! Niestety, zbyt rzadko się zdarza.
    Jedzonko apetycznie wygląda:-)
    Pozdrawiam:-)

    OdpowiedzUsuń
  13. Smacznie wyglądają takie ziemniaczki! O historii tych Państwa czytałam wcześniej w internecie, historia jak z baśni i wiek słuszny, mieli wyjątkowe szczęście! Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  14. Wspaniałą opowieśc,aż się wierzyć nie chce,ze taka historia się zdarza.ale to są wyjątki.
    Tak rzadko spotyka się właściwą połówkę przysłowiowego jabłka,jakież to szczęście razem przeżyć takie życie.
    Ziemniaki lubię,piwa nie znoszę,a czereśnie uwielbiam,szkoda tylko ,że są tak krotko.

    OdpowiedzUsuń
  15. Ziemniaczki i piwko poproszę:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Wzruszyłam się. Piękna historia o miłości.

    OdpowiedzUsuń
  17. Zawsze wzruszają mnie staruszkowie jak idą trzymając się za rękę,takie dwie długie historie życiowe.....Pieczone ziemniaczki uwielbiam nawet bez dodatków.Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  18. Chciałam się odnieść do ziemniaka, ale czytając dalej...tak się wzruszyłam, że muszę się "zresetować" :)). Jolu opowieść piękna, wzruszająca. To jest triumf miłości.
    A ziemniaki pieczone uwielbiam. Po prostu są pyszne z dodatkiem sosu...

    OdpowiedzUsuń
  19. Uwielbiam pieczone ziemniaczki,dodaje jeszcze do nich czosnek i rozmaryn a z zimnym piwem to już w ogóle rewelacja ;)
    Historia przepiękna... prawdziwa miłość.

    OdpowiedzUsuń
  20. opowiadanie pzrepiękne pozdrawiam ciepluteńko

    OdpowiedzUsuń
  21. pyszne ziemniaczki ,piwko i romantyczna opowieść ,super

    OdpowiedzUsuń
  22. pychotkowe ziemniaki :) i piękna, wzruszająca historia

    OdpowiedzUsuń
  23. muszę spróbować tego połączenia - piwo, ziemniak i dip :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Merci pour ta gentille visite
    Je connais un peu la Pologne car ma maman était Polonaise Du côté de Kalisz
    Belle et douce journée
    Monique

    OdpowiedzUsuń
  25. Witaj Jolu :-)
    Serdecznie dziękuje za odwiedziny i już muszę Ci powiedzieć że na pewno będę tu wpadać ...piekna opowieść ,przepiękny blog ale co jak co -ten deser to już kilka razy zjadłam wzrokiem :-)
    co do piwa to niestety nie lubię ale lampka wina -owszem ...
    cieplutko pozdrawiam i zapraszam ponownie :-)
    miło mi poznać ten blog :-)

    OdpowiedzUsuń
  26. Opowieść bardzo ładna i wzruszająca;) Ziemniaczki bardzo lubię, a ten deser... wygląda bardzo smakowicie, aż ślinka cieknie... Buziaki i pozdrawiam Cię kochana

    OdpowiedzUsuń
  27. Takiej miłości sobie i innym życze:) Pozdrowienia

    OdpowiedzUsuń
  28. Bardzo wzruszające ...zapomniałam o pysznych ziemniaczkach...znam takie pary osobiście a ich tajemnica to wzajemna tolerancja...mam nadzieję ,że i ja dołączę z moim mężem do grona osób utwierdzających ludzi w tym ,że miłość jest najważniejsza !

    OdpowiedzUsuń
  29. ciekawa i wzruszająca historia:)

    OdpowiedzUsuń
  30. Opowieść bardzo wzruszająca i poruszająca. W dzisiejszych czasach już niestety coraz ciężej o takie pary, młodzi biorą ślub, ale po 3 latach biorą rozwód, bo nie potrafią się ze sobą nawet porozumiewać, a o uczuciu już nie wspominając. Dawniej się naprawiało, a teraz wymienia się na inny model...

    może obserwujemy:)?

    OdpowiedzUsuń
  31. Historia bardzo piękna, wyjątkowa:) Trudno jest dziś o takie małżeństwa, zaobserwowałam, że wiele, nawet jak są ze sobą od X lat, to sprawiają wrażenie, jakby mieli się już nawzajem serdecznie dość:(

    Z daleka ten zestaw wyglądał jak sushi:)

    OdpowiedzUsuń
  32. Idealna miłość jednak się zdarza!

    OdpowiedzUsuń
  33. Pieczone ziemniaki to jest to:)/ Piękna historia:)

    OdpowiedzUsuń
  34. pieczone ziemniaczki super a piwko jako dodatek a historia o tak wielkiej miłości mnie wzruszyla do bolu

    OdpowiedzUsuń
  35. Wzruszająca opowieść- wzbudzająca pragnienie takiego pożycia- a jesteśmy już z mężem 33 lata po ślubie i mamy po 60, dopiero, lat. Czy w tempie, jakie narzuca nam dzisiejsza rzeczywistość, dożyjemy 75 lat?... Oto jest pytanie, ale dzisiaj nie spędza ono nam snu z powiek- jeszcze nie dzisiaj ;)
    Ziemniaki pieczone uwielbiamy oboje z mężem ;)
    Pozdrawia,m cieplutko ;)

    OdpowiedzUsuń
  36. Ale historia .. Jak powieści :)

    Pozdrawiam
    Violetta

    OdpowiedzUsuń
  37. Też tak bym chciała...
    a ja uwielbiam ziemniaczki w mundurkach:)

    OdpowiedzUsuń
  38. Fajna historia i smakowite jedzonko :) Podobna historie słyszałam w piątek, o rodzinie tu z mojego regionu, gdzie mąż i żona zmarli jednego dnia w odstępie 2 godzin. Nie wiem czy byli w tym samy wieku, wiem tylko ze oboje po 90ce.

    Pozdrawiam i dodaje sie do podglądaczy :)

    OdpowiedzUsuń