Witam! Mam na imię Jola. Mieszkam w Wejherowie (Kaszuby). Kocham ludzi i tradycję może dlatego, że wakacje spędzałam przeważnie we wsi Loryniec (Wdzydze Kiszewskie). Przez wszystkie lata dojrzewania towarzyszyła mi domowa atmosfera, drewniane wnętrza, rodzinne spotkania i smakołyki. Wspominam to jako dobre czasy - dlatego też przedsięwzięcie które zaplanowałam ma oddawać tamte "klimaty". Chcę się nimi podzielić z innymi - czyli z Wami.
Zapraszam wszystkich czytelników wraz z rodziną i znajomymi do śledzenia bloga, a w dniu otwarcia "Dobrych Czasów" na filiżankę dobrej kawy oraz skosztowanie domowego ciasta :).

poniedziałek, 25 listopada 2013

Pracowity listopad

Witam Wszystkich bardzo serdecznie i przepraszam, że zaniedbałam pisanie bloga, a tym samym Was. Ostatnio tak dużo działo się w Dobrych Czasach, że dzień za dniem zleciał i już mamy 25 listopada. Niżej przedstawiam kilka fotek z naszej pracy.

KONCERT AKUSTYCZNY DNIA 15.11.2013










URODZINY / SZALONA OSIEMNASTKA/










Dodatkowo chciałabym poinformować, że w plebiscycie Smakosz 2013 naszego powiatu w kategorii "najsympatyczniejszy kelner" udało nam się zająć 1 miejsce, natomiast w kategorii "kawiarnia" zajęliśmy miejsce 4 :)



Dziękujemy za oddane głosy.

niedziela, 27 października 2013

"Zamień antyki na smakołyki" - część 2

Witajcie. Dzisiaj odcinek drugi akcji  "Zamień antyki na smakołyki". Miniony tydzień okazał się, jak dla mnie, a dokładniej dla kawiarenki  Dobre Czasy bardzo przyjemny. Upominki były tematem tygodnia, ponieważ wiele osób dowiedziało się o naszym evencie (co prawda po czasie) od znajomych i ich znajomych. My jednak świętujemy w miarę potrzeb i czasu naszych Gości. W imię polskiego przysłowia "czym chata bogata"... Poniżej prezentuję ostatnio otrzymane  podarki.









Miło mi, że Goście doceniają naszą pracę i to co do tej pory stworzyliśmy z miłości do ludzi i tradycji. Pragnę Was poinformować, że zostaliśmy nominowani w festiwalu  Smakosz 2013 naszego powiatu w dwóch kategoriach:

Kawiarnie i cukiernie:
http://wejherowo.naszemiasto.pl/artykul/2035278,smakosz-2013-powiatu-wejherowskiego-kawiarnie-cukiernie,id,t.html

Kelner:
http://wejherowo.naszemiasto.pl/artykul/2035304,smakosz-2013-powiatu-wejherowskiego-kelner-wyniki,id,t.html

Czy uda nam się wygrać? Czas pokaże :)

poniedziałek, 21 października 2013

Akcja "Zamień antyki na smakołyki" :)

Witam Was Wszystkich bardzo serdecznie i cieplutko mimo deszczu i chłodu za oknem. W sobotni wieczór zorganizowałam w kawiarence event ,o którym wspominałam wcześniej, czyli "ZAMIEŃ ANTYKI NA SMAKOŁYKI".


Impreza udała się w 100 %.Goście dopisali, była kolacja, swojskie wino i tańce w rytmie muzyki lat 70-tych. Kawiarnia Dobre Czasy wzbogaciła się w kilka fantastycznych eksponatów. JESZCZE RAZ BARDZO DZIĘKUJĘ ZA CUDNE DARY, DOBRY HUMOR A TAKŻE ZA  MIŁE TOWARZYSTWO. Poniżej fotki naszych nowych antyków














Otrzymaliśmy także upominek wraz z liścikiem od osoby, którą także chcielibyśmy ugościć. Liścik o treści: "Gratis! Proszę wykorzystać jako dekoracja lokalu... (lub wyrzucić)" był dołączony do lalki pozostawiony przez anonimowego darczyńcę. Dziękujemy i także zapraszamy. Na pewno się odwdzięczymy :)



Zapraszam do komentowania i dziękuję za odwiedziny.

czwartek, 10 października 2013

Naleśniki

Witam Was bardzo serdecznie. Na początek troszkę historii – historii naleśnika, a to dlatego że nasze naleśniki smakują wyjątkowo. To zdanie gości...W Dobrych Czasach codziennie rozpoczynamy dzień smażeniem naleśników. Codziennie inne nadzienie w roli głównej, wszystko to robimy dla naszych gości. Dziękujemy wszystkim naszym  klientom za zaufanie. To dla Was jesteśmy i  dla Was staramy się by lokal Dobre Czasy zawsze kojarzył się z dobrym smakiem, ciepłym miejscem i przyjazną atmosferą.

Naleśnik – proste danie mączne smażone na patelni.
Nie wiadomo dokładnie, gdzie po raz pierwszy zaczęto przyrządzać naleśniki; prawdopodobnie miało to miejsce już w starożytności. Podaje się je i w Chinach i w Europie. Włosi twierdzą, że wynaleziono je we Florencji, skąd w XVI wieku Katarzyna Medycejska przywiozła je do Francji, gdy wyszła za mąż za francuskiego króla.
Podane naleśniki można posypać cukrem, cukrem pudrem lub polać sosem, choć najczęściej podaje się je z nadzieniem, np. z powidłami, pokrojonymi owocami, dżemem, twarogiem lub czasami z parówką i serem żółtym. Naleśniki można również podawać z farszem mięsnym, warzywnym lub grzybowym oraz z wieloma innymi dodatkami, wtedy jednak po zwinięciu i obsmażeniu nazywa się je krokietami.



W najbliższym tygodniu w naszej karcie będą dostępne naleśniki ze szpinakiem i fetą:



Z kapustą i grzybami:




Z kremem czekoladowym:





Na zakończenie posta przeczytajcie proszę poniższy tekst:
Ja dorastałam w tych latach, dlatego tekst zaczerpnięty z portalu dzieci.pl odzwierciedla w 100% ten okres. Dla Was takie dzieciństwo jest abstrakcją, czy nie? :)


Dorastaliście w latach sześćdziesiątych, siedemdziesiątych lub osiemdziesiątych? Jak, do cholery, udało się wam przeżyć?! Samochody nie miały pasów bezpieczeństwa ani zagłówków, ani poduszek powietrznych! Na tylnym siedzeniu było wesoło, a nie niebezpiecznie. Łóżeczka i zabawki były kolorowe i z pewnością polakierowane lakierami ołowiowymi. Niebezpieczne były puszki, drzwi samochodów. Butelki od lekarstw i środków czyszczących nie były zabezpieczone. Można było jeździć na rowerze bez kasku. Szkoła trwała do południa, a obiad jadło się w domu. Niektórzy nie byli dobrzy w nauce i czasami musieli powtarzać rok. Nikogo nie wysyłano do psychologa. Nikt nie był hiperaktywny ani dyslektyczny. Po prostu powtarzał rok i to była jego szansa. Wodę piło się z węża ogrodowego lub innych źródeł, a nie ze sterylnych butelek PET. Wcinaliśmy słodycze i pączki, piliśmy oranżadę z prawdziwym cukrem i nie mieliśmy problemów z nadwagą, bo ciągle byliśmy na dworze i byliśmy aktywni. Piliśmy całą paczką oranżadę z jednej butli i nikt z tego powodu nie umarł. Nie mieliśmy Playstation, Nintendo 64, X-Boxa, gier wideo, 99 kanałów w TV, DVD i wideo, Dolby Surround, komórek, komputerów ani chatroomów w internecie... lecz przyjaciół ! Mogliśmy wpadać do kolegów pieszo lub na rowerze, zapukać i zabrać ich na podwórko lub bawić się u nich, nie zastanawiając się, czy to wypada. Można się było bawić do upojenia, pod warunkiem powrotu do domu przed  nocą. Nie było komórek... I nikt nie wiedział gdzie jesteśmy i co robimy! Nieprawdopodobne! Tam na zewnątrz, w tym okrutnym świecie! Całkiem bez opieki! Jak to było możliwe? Graliśmy w piłę na jedną bramę, a jeśli kogoś nie wybrano do drużyny, to się wypłakał i już. Nie był to koniec świata ani trauma. Mieliśmy poobcierane kolana i łokcie, złamane kości, czasem wybite zęby, ale nigdy nie podawano nikogo z tego powodu do sądu! Nikt nie był winien, tylko my sami. Nie baliśmy się deszczu, śniegu ani mrozu. Nikt nie miał alergii na kurz, trawę ani na krowie mleko. Mieliśmy wolność i wolny czas, klęski, sukcesy i zadania. I uczyliśmy się dawać sobie radę! Pytanie za 100 punktów brzmi: Jak udało się nam przeżyć? A przede wszystkim: Jak mogliśmy rozwijać naszą osobowość? Też jesteś z tej generacji? Przypomnij sobie, jak było. Pewnie, można powiedzieć, że żyliśmy w nudzie, ale...przecież byliśmy szczęśliwi! Czyż nie? Miłego dnia." (źródło: dzieci.pl)

Pozdrawiam serdecznie i zapraszam do komentowania.

wtorek, 24 września 2013

Smaczna jesień

Nastała jesień. Dni są coraz krótsze, a noce dłuższe. Świat jakby zaczął powoli przygotowywać się do snu. Liście na drzewach rozbłysły światłem kolorów - czerwieni, żółci, brązów, to tak jakby drzewa ostatkiem sił błagały je, aby nie spadały i dawały im ostatnie tchnienie życia. Jednak jak tylko wiatr się mocny pojawi to cudne kolory liści ujarzmi i znajdą się one na ziemi wśród innych darów jesieni - kasztanów, żołędzi, owoców i warzyw. 



Spacery pośród kolorowych drzew i mając pod nogami szelest liści są bardzo wskazane, bo pozwalają na chwilkę zatrzymać wzrok na przepięknej przyrodzie, która mieni się niezwykłymi barwami. Można też do woli cieszyć oczy darami przyrody ,a w przyżółconej trawce ujrzeć wspaniałe grzyby. Przyroda bowiem oddaje to , czym chce nas – ludzi i zwierzęta, obdarzyć na zimę.


Złota polska jesień w słoneczny dzień to widok zapierający dech, którym zachwycali i wciąż zachwycają się poeci, astry kwitną wspaniale, kolory są niesamowicie intensywne. Na niebie widać szybujące ptaki, które już wyruszają w swoją podróż do ciepłych krajów. Słoneczko świeci , ale ranki bywają zimne. Czasem wiatr wieje mocniej i deszcz pada, ale przecież taka kolej rzeczy, z takim obliczem jesieni też trzeba się pogodzić i cieszysz. Na ulicach widać  parasole, a chłód po zachodzie słońca  obwieszcza, iż wkrótce nadejdzie zima. Na twarzach ludzi pojawia się zaduma, melancholia, ale wkrótce przecież znów przyroda się obudzi, a wraz z nią nadejdzie wiosna. Czas mija, a my ludzie podążamy wraz z porami roku, dostosowujemy się do nich i nie możemy się nadziwić jakaż ta przyroda jest cudna i ile kryje w sobie tajemnic i piękna.

W kawiarence Dobre Czasy  rozpaliłam już w kominku. 



Ulepszyłam kilka przepisów na czekoladowe słodkości. 


W starym zeszycie  rodzinnych przepisów kulinarnych wynalazłam przepis na grzaniec, piwa grzane z miodem i inne jesienne smakołyki. Są już w naszej karcie, więc zapraszam / u nas jesień będzie kolorowa, słodka, miła i pełna niespodzianek.

Jeśli ktoś myśli czasami podobnie jak Adele...to zapraszam na smakołyki kaloryczne owszem,ale pyszne.Pozdrawiam.
Życzę wszystkim radosnej i kolorowej jesieni. 
W wolnej chwili zapraszam na naszego facebooka: https://www.facebook.com/KawiarniaDobreCzasy.