Witam! Mam na imię Jola. Mieszkam w Wejherowie (Kaszuby). Kocham ludzi i tradycję może dlatego, że wakacje spędzałam przeważnie we wsi Loryniec (Wdzydze Kiszewskie). Przez wszystkie lata dojrzewania towarzyszyła mi domowa atmosfera, drewniane wnętrza, rodzinne spotkania i smakołyki. Wspominam to jako dobre czasy - dlatego też przedsięwzięcie które zaplanowałam ma oddawać tamte "klimaty". Chcę się nimi podzielić z innymi - czyli z Wami.
Zapraszam wszystkich czytelników wraz z rodziną i znajomymi do śledzenia bloga, a w dniu otwarcia "Dobrych Czasów" na filiżankę dobrej kawy oraz skosztowanie domowego ciasta :).

wtorek, 22 września 2020

Żegnaj lato na rok ....

      

    

Koniec astronomicznego lata występuje podczas równonocy jesiennej. Tej doby dzień i noc trwają tyle samo czasu.

 W 2020 roku ostatni dzień astronomicznego i kalendarzowego lata przypadają w tym samym czasie, czyli 22 września. moment w roku, w którym dzień i noc trwają dokładnie tyle samo – 12 godzin. To również chwila, od której każdy kolejny dzień będzie coraz krótszy, a noc dłuższa. Równonoc jesienna na półkuli północnej lub południowej, to nic innego jak sytuacja, po nastąpieniu której Słońce przez dokładnie 6 miesięcy będzie oświetlać krócej tę półkulę a dłużej półkulę drugą. Równonoc występuje w momencie, gdy Słońce przechodzi przez punkt Wagi.

To także znak, że już wkrótce czeka nas zmiana czasu na zimowy

 



Zbliżają się chłodniejsze miesiące,  - więc życzę wszystkim pięknej, spokojnej i słonecznej jesieni.

Życzę smacznych kubków herbaty, wygodnych ubrań, ciepłych serc i ramion, pożywnych posiłków w bezpiecznych domach,  zapraszam też do nas do lokalu Dobre Czasy  - poczęstujemy ciastem marchewkowym,  kawą z cynamonem ,nie zabraknie także grzańca i domowych nalewek -  będzie ciepło, miło i aromatycznie , 

 


Niech gra Wam dobra  muzyka,  czytajcie ciekawe  książki. Pamiętajcie że mimo nadchodzącego chłodu nie jesteście sami.  Wokół Was zawsze są dobrzy ludzie  - to przyjaciele i rodzina -  Jesień szybko minie i nadejdzie okres oczekiwania na najpiękniejsze Święta .

 


 Dzisiaj wejście do lokalu Dobre Czasy zdobią jeszcze letnie kwiaty ….  Jednak za parę dni witać Was będą chryzantemy złociste …..

niedziela, 20 września 2020

Śliwkowa nalewka

    

 

Czas na śliwkową nalewkę – przepis wypróbowany – polecam

Składniki:

1 kilogram śliwek

0,50 litra spirytusu 96%

0,50 litra wódki  40%

0,50 kilograma cukru

Przygotowanie:

                   


Śliwki umyć, wypestkować i przełożyć do dużego słoja. Tak przygotowane owoce zalać alkoholem. Słój szczelnie zakręcić i odstawić na minimum 1 miesiąc

Za pomocą durszlaka oddzielić owoce od nalewu. Nalew wlać do słoika i szczelnie zakręcić, żeby alkohol nie wyparował. Śliwki zasypać warstwami cukrem w dużym słoju. Słój szczelnie zakręcić i odstawić na kilka dni (optymalnie około tygodnia) aby owoce puściły sok. Dodatkowo od czasu do czasu można wstrząsnąć słoikiem i przemieszać owoce z cukrem.


 

Po kilkudniowym oczekiwaniu odcedzić za pomocą durszlaka syrop. Tak otrzymany płyn połączyć z wcześniej uzyskanym nalewem. Na tym etapie produkcji można także w razie konieczności dosłodzić nalewkę syropem cukrowym (Zagotować 0,5 szklanki wody z 0,5 szklaną cukru. Syrop wystudzić i dodać do nalewki).

 

Tak otrzymana nalewka jest  bardzo mętna i zawiera sporo miąższu owocowego. Jeżeli Ci to nie przeszkadza możesz ją przelać prosto do butelek. Ja natomiast tak uzyskaną nalewkę pozostawiam na kilka dni (optymalnie tydzień), aby zawiesina opadłą na dno. Klarowną część nalewki ostrożnie zlać za pomocą wężyka / sitka do butelek.

Szufladka wspomnień

       

 

Dorastałam w Wejherowie.

Szliśmy do szkoły i z powrotem zawsze z  przyjaciółmi. Nasza kolacja była o 19 godzinie. Jedzenie w restauracji nigdy się nie wydarzyło. Tego po prostu nie było.Zdejmowałam szkolne ubrania, jak tylko wróciłam do domu i zakładałam ubrania "po domu". Musieliśmy odrobić lekcje, zanim pozwolili nam wyjść na zewnątrz. Zjadaliśmy obiad przy stole zawsze około 16,00 – bo w tym czasie Tata wracał z pracy. Nie było takich rzeczy jak rozmowy prywatne, telefony komórkowe nie istniały! Taki na „sznurku” to też nie w każdym domu był. Telewizja miała tylko kilka kanałów. Właściwie to 1!  Z czasem pojawiła się w tv dwójka – to było już COŚ .Musieliśmy zapytać przed zmianą kanału. Graliśmy w policjantów i złodziei, w chowanego, wojnę,  skakaliśmy w gumę i na skakankach . Kapsle były do zabawy , chyba każde dziecko komuny to pamięta. Chłopcy grali w piłkę nożną na ulicach – było bezpiecznie, bo samochodów mało. Pobyt w domu był karą i jedyne, co wiedzieliśmy o ′′ znudzeniu ′′ to --- ′′ Lepiej znajdź coś do roboty, zanim znajdę to dla Ciebie!" Zjedliśmy to, co mama zrobiła na obiad, nikt nas nie pytał „co chcecie na obiad”. Czasami Mama pytała jakie ciasto upiec’

 


Wszyscy byli mile widziani i nikt nie wyszedł z naszego domu głodny. Jak nie było ciasta to przygotowywaliśmy chociaż kanapki do kawy lub herbaty.

 Nie było wody butelkowej, piliśmy z kranu lub węża ogrodowego na zewnątrz (i wszyscy zdrowi) , chociaż woda czasami była lodowata. Latem kompot z rabarbaru lub innych owoców rosnących w przydomowym ogrodzie. Naszym ulubionym poczęstunkiem była  od czasu do czasu kromka chleba z masłem i cukrem – na tamte lata – prawdziwa pychota.

Oglądaliśmy kreskówki w sobotnie poranki, w poniedziałki Zwierzyniec, a w czwartki "Ekran z bratkiem „–piękne chwile. Jeździliśmy godzinami na rowerach, pływaliśmy w rzece.

Nie baliśmy się niczego. Graliśmy do zmroku... zachód słońca był naszym czasem powrotu do domu (a nasi rodzice zawsze wiedzieli, gdzie jesteśmy).

Gdy ktoś się kłócił, oto co było , to i tak znowu byliśmy przyjaciółmi – czasami już po godzinie. 



 Szanowaliśmy starszych ponieważ wszystkie ciotki, wujkowie , dziadkowie, babcie i najlepsi przyjaciele naszych rodziców byli przedłużaniem naszych rodziców, a Ty nie chciałeś, żeby powiedzieli Twoim rodzicom, jeśli źle się zachowywałeś! To były  dobre czasy. Tak wiele dzieci dzisiaj nigdy nie dowie się, jak to jest być prawdziwym dzieckiem. Kochałam moje dzieciństwo – wiem że ktoś powie że kocham wspomnienia bo byłam młoda -  może i tak, ale przyjażnie zawarte w dzieciństwie przetrwały do dzisiaj i to jest też piękne; Wszystko to co działo i dzieje się po wejściu w dorosłość  zaliczam  do tego  co po...

Jedni się rodzą , inni odchodzą i żyją tylko w głębi naszych serc. Wspomnienia zostają , są różne , ale jakie by nie były, są częścią nas samych -  naszego życia. 

 Nie wszystko udaje się powiedzieć na czas , zostają niedomówienia , często żal do samej siebie...bo jeszcze chciałoby się coś przekazać, opowiedzieć ….

Takie jednak jest życie i prędzej czy później trzeba się zmierzyć ze wszystkimi jego konsekwencjami. 

 Bardzo się staram zapamiętywać tylko to co dobre ... bo moje życie to dobre czasy …..  a szufladka wspomnień zapełnia się każdego dnia....

piątek, 11 września 2020

Dobre Czasy to też dobre wspomnienia

  

       

Najpiękniejsze lato, jakie pamiętam było na wsi u mojej Babci. Wieś Loryniec niedaleko Wdzydz Kiszewskich.  Niedaleko też leży wieś Juszki – bliska naszej rodzinie a tym samym urokliwa jak mało co. Przepiękne, naturalne tereny. Woda, lasy – wszędzie gdzie tylko oko sięga. My Kaszubi zapraszamy bardzo serdecznie – to prawdziwe perełki północnej Polski – takie moje bo tak bardzo rodzinne.



 

To były wyjątkowo  DOBRE CZASY .Spędzałyśmy tam z siostrami wakacje.  To były najlepsze wakacje, jakie mogłabym sobie wyobrazić będąc dzieckiem. Nic nie pachnie piękniej niż polska wieś latem. Byłyśmy beztroskimi dziećmi  do domu wpadało się  tylko po to by coś zjeść, lub kiedy Babcia zawołała aby coś pomóc. Kubek mleka, cedzony przez chusteczkę prosto od krowy smakował siostrom, kuzynkom ale ja jakoś nigdy go nie polubiłam. Najlepszą zupę pomidorową czy nawet rosół jadłam właśnie u Babci – wszystkie warzywa potrzebne do przepysznych zup rosły w dużym przydomowym ogrodzie . Zbieraliśmy jagody i grzyby. Z jagód Babcia gotowała dżemik a’la smarowidełko do chleba. Swojskiego chleba. Chlebek pieczony była raz na tydzień – nic dzisiaj nie smakuje tak dobrze jak babciny wypiek posmarowany swojskim masłem i jagódkami .Było zdrowo i smacznie .Raz w tygodniu jeździło się  do miasta  na większe zakupy, a my czekaliśmy  razem z kuzynostwem na drodze wypatrując ich z daleka. Zdarzało się też że jechałam z ciocią wozem konnym na targ do miasta – tego się nie zapomina…. To było coś!   Czasami nie trzeba było wcale przychodzić do domu, żeby coś zjeść. Właziłam na drzewa w poszukiwaniu najlepszych papierówek czy czereśni . W ogrodzie rosły pomidory, ogórki – nikt z nas  tego nie mył – wszyscy byli zdrowi.  W tamtych czasach nie do pomyślenia było siedzenie w domu, kiedy była piękna pogoda. Najlepsza zabawa była na dworze. Budowałam domki, adaptując jakiś kącik i znosząc tam stare fotele, słoiki, gotując oszukane zupy i mielone z błota, zamiatając podłogę własnoręcznie zrobioną miotłą z gałęzi. Grałam w piłkę nożną, strzelałam z procy, pomagałam w żniwach, sianokosach – było cudnie , szukałam najlepszych gniazd kur . Z ciotecznym rodzeństwem paśliśmy krowy , obok była rzeka – kąpaliśmy się bez opieki dorosłych – cudowny czas. . W TV był jeden program . Całe dnie spędzało się  na łące gdzie pasły się gęsi– Fajnie było nad rzeczką w towarzystwie naszej  wiejskiej paczki. Budowaliśmy tamy z kamieni i kąpaliśmy się, aż do wieczora.




 

Tam przeżywaliśmy pierwsze miłości, tajemnice.  Na zakończenie żniw był bal – na Kaszubach oblewało się wodą na maksa – piękne letnie wieczory – potem wspólne świętowanie przy ogrodowym stole – śpiewy i tańce .Kto by tego nie kochał . W tym czasie telefon to tylko u sołtysa – więc pisało się listy lub wysyłało pocztówki do koleżanek – czasami odpisały na adres Babci – to była radość nie do opisania.

Wieczorem chodziliśmy myć się nad rzekę – brzmi niewiarygodnie ale tak myliśmy się nad rzeką. Kąpiel w ocynkowanej wannie raz w tygodniu . Na podwórzu stała pompa – a z niej woda do gospodarstwa domowego i dla zwierząt w oborze. Poranne mycie też przy pompie.
 Wieczorem sen przychodził niemal błyskawicznie, spało się pod pierzyną z gęsich piór  - czy lato czy zima – tak było i już….



 

…. Wspomnienia cudowne, radosne .piękne i jedyne w swoim rodzaju, tego nikt nie zabierze …. A tęsknota za młodością jest i zostanie do końca … mimo że żyło się  skromnie, człowiek był otwarty na drugiego człowieka. Pomoc sąsiedzka była bezinteresowna – pomagało się nawzajem – żyło się gromadnie i bardzo szczęśliwie.

… a teraz ? Teraz wiecznie zabiegamy o lepsze, o nowsze, o modniejsze; zazdrościmy innym, wyszukujemy luki do zapełnienia w naszym życiu; mnożymy potrzeby, popadamy w histeryczny konsumpcjonizm, ciągle czegoś nam brakuje.

A szczęśliwi będziemy dopiero, jak to wszystko osiągniemy, czyli NIGDY.

Ciesz się z tego, co masz i staraj się żyć lepiej. Lepiej w sensie – pełniej, uważniej, a nie z większą ilością niepotrzebnych przedmiotów. Tego, co najważniejsze nie możesz kupić.

Pamiętajmy …. To człowiek człowiekowi najbardziej potrzebny jest do szczęścia.

"Nie odkładajmy ludzi na później. Życia też nie odkładajmy. Trzeba kochać teraz, teraz żyć. Trzeba mówić o uczuciach. Być blisko. Śmiać się, tulić, wzruszać, iść za rękę. Patrzeć w gwiazdy i podziwiać tęczę. Nie jutro. Nie kiedyś. Nie później. Dziś. Bo jutro słońce może zgasnąć. Jutra dla nas może nie być."... cytat z "Duszą Podszyty."

środa, 9 września 2020

Jesienne wrzosy

        

      

Wczesna jesień to z całą pewnością wyjątkowy czas. Zamyka nie tylko okres letni, ale także pewien etap energetyczny. Dlatego też niektórzy z nas odczuwają w tym czasie przypływ nowej siły, a dla innych jest to moment podsumowań i wniosków. Jest wiele powodów, dla których można ją kochać! 

Jesień  to jedna z najbardziej kolorowych pór roku. Złote, czerwone i brązowe liście spadające z drzew tworzą niepowtarzalny klimat, który uzupełniają kwitnące wrzosy, astry. Natura o tej porze roku jest bardzo malownicza. To doskonały czas dla osób lubiących fotografować, ale nie tylko. Przyroda dostarcza nam wiele materiałów do stworzenia wyjątkowych, jesiennych dekoracji.


 

Kwitnące wrzosy kocha każdy – nasi Goście także, Ostatnie przyjęcie które zorganizowaliśmy na życzenie zleceniodawcy było wrzosowe w każdym calu. Fioletowa barwa królowała w całym lokalu a stół ubrany we wrzosy zapraszał do stołu. 



 

Powiedzcie – kto nie kocha jesieni – to prawie niemożliwe. Ma ona tyle koloru by radować każde serce. 


 

Jesienna miłość jest stateczna,
u niej rozsądek ma prawo głosu.
Zdumiewa siłą, pyszni się złotem
i aromatem dojrzałych owoców.

Na twardym stoi fundamencie,
w takiej miłości zbędne słowa,
zawsze jest pewna swego jutra.
To miłość wielosezonowa.

Dojrzała miłość nie ma wzlotów,
ma bukiet niczym stare wino.
W takim uczuciu błogi spokój,
spleciony wspomnień pajęczyną.

Miłość jesienna jest poważna,
ma czułość wiosny i żar lata.
Jest taka cenna w ciepłych barwach,
brązach, purpurach i szkarłatach.

Miłość dojrzała dla koneserów,
srebro, platynę we włosach nosi......

wtorek, 8 września 2020

SŁODKA PAPIERÓWKA

 

 

           

Jabłka do naszego kraju  przywędrowały dopiero w wieku XII razem z cystersami. Rozpoczęli oni proces udomowienia dziko rosnących szczepów jabłoni leśnych. Dzięki temu, z czasem udało im się osiągać coraz większe owoce, aż osiągnęli zadowalający efekt. Tym samym, choć przyjmujemy, że Polska jest ojczyzną jabłek, to jak pokazuje historia mamy z nimi do czynienia nieco krócej 

 


 

 

Jabłko to bez wątpienia najbardziej popularne owoce, szczególnie w Polsce. Mają tutaj naturalne warunki wzrostu, a więc jest ich w sklepach i sadach mnóstwo. Cenimy je za ich smak i różnorodność, można z nich przygotować zarówno potrawy słodkie, słone, jak i przetwory. Warto wiedzieć, jak dobry wpływ wywiera jedzenie jabłek na nasze zdrowie i włączyć je na stałe do codziennej diety.



 

Eksperci polecają sięgać po jabłko zwłaszcza jesienią i zimą, kiedy ma najwięcej wartości oraz po to, by naturalnie wzmocnić odporność organizmu, który jest narażony na sezonowe infekcje. Jabłka zawdzięczają swój smak kwasom jabłkowym i cytrynowym oraz cukrom, które są łatwo przyswajalne.


Jabłka zawierają wiele witamin, jednak najważniejszą jest witamina C. Najwięcej jest jej pod skórką, dlatego trzeba zjadać jabłka surowe lub gotowane czy pieczone ze skórką. Dzięki temu nie utracimy jej zbyt wiele, chociaż każda obróbka termiczna powoduje utratę witaminy C. Po co nam witamina C? Przyda się wszystkim, ponieważ wzmacnia układ odpornościowy

 

Jabłka są także świetnym składnikiem dżemów, konfitur i kompotów . W towarzystwie aromatycznych, korzennych przypraw stają się świetnym pomysłem na przetwory w okresie jesiennym. Surowe jabłka zaś można wykorzystać do przygotowania pysznych, pełnych witamin soków.

Również wiele deserów i ciast nie może obejść się bez jabłek. Jednym z najpopularniejszych wypieków na całym świecie jest szarlotka.

 

  

Nasi Goście doceniają nasze ciasta z jabłkami – myślę że sekret tkwi w tym że  do każdego ciasta gdzie składnikiem jest jabłko - używamy wyłącznie owoców z naszych kaszubskich ogrodów. Wiemy co podajemy Gościom – to podstawa aby być pewnym tego czym częstujemy Gości. W sierpniu królowała papierówka  - zwykła, pospolita ale jedyna w swoim smaku i rodzaju, To jabłka mojego dzieciństwa. Kto z Was kocha smak papierówek ?

 


 Póżną jesienią  będziemy cieszyć się renetą i antonówką – uważam że to jedne z lepszych odmian do słodkich wypieków.

poniedziałek, 7 września 2020

... ale jedno wiem po latach, prawdę musisz znać i ty.....

         

      

Muzyka Ryszarda Riedla ukształtowała po części mój gust muzyczny.

 


 Uważam, że Jego interpretacja podnosiła wartość utworu o kilka pięter. Miał tylko sobie właściwą manierę wokalną, która stała się jego wyrazistym stylem. Potrafił zaśpiewać głosem szorstkim a zarazem aksamitnym. Gdy wychodził na scenę miało się wrażenie jak gdyby uczestnictwa w rockowym teatrze. Miał odwagę wyśpiewać historię swojego życia i swojej choroby. Był tak bardzo prawdziwy, naturalny, tak bardzo swój. Jak nikt oddał w swej sztuce tragizm posthipissowskiego losu. Przez cały czas borykał się ze swymi słabościami, ostatecznie przegrał, choć kiedy inni odchodzili, on wydawał się tak bardzo nieśmiertelny...

 

Jednak najbardziej w jego osobowości uderza niepowtarzalna skromność tego wielkiego człowieka.....

Ryszard Riedel Ryszard Henryk Riedel – urodzony 7 września 1956 w Chorzowie, zmarł 30 lipca 1994 w Chorzowie, polski wokalista, autor tekstów piosenek, wieloletni frontman zespołu Dżem. 🎶

Edukację zakończył na poziomie 7 klasy podstawowej, nigdy nie brał lekcji śpiewu. W zespole Dżem zadebiutował mając 17 lat. Nie tylko pisał teksty piosenek, także tworzył rysunki, które często wykorzystywano na okładkach płyt. Współpracował z wieloma polskim muzykami. Jego życie było przepełnione muzyką i heroiną, po którą po raz pierwszy sięgnął pod koniec lat 70. Mimo tego, że przechodził leczenia detoksykacyjne, nie potrafił zerwać z nałogiem. Przez uzależnienie, pogorszyły się jego stosunki z członkami zespołu, z którego został usunięty w w maju 1994. Był żonaty z Małgorzatą Pol, z którą miał dwójkę dzieci – syna Sebastiana Jerzego (lider zespołu Cree) i córkę Karolinę Małgorzatę. Z zespołem Dżem, nagrał mnóstwo wspaniałych płyt, które zapisały się na stałe, w historii polskiej muzyki bluesowej. Zmarł 30 lipca 1994 z powodu niewydolności serca, i został pochowany na cmentarzu w Tychach na Wartogłowcu 



 

W naszym lokalu Dobre Czasy nie raz gościły zespoły grające muzykę Dżemu – piękne granie – cudowne wieczory. Wspomnienia zostają na zawsze.





           

                                                    ....

...Ale jedno wiem po latach                   
Prawdę musisz znać i Ty
Zawsze warto być człowiekiem                                 
Choć tak łatwo zejść na psy!... Ryszard Riedel